Mariusz Jeleń

Filharmonia

Raz w gazecie ” Nasze Wieści ”
anons stanął tejże treści:
” W Filharmonii Narodowej,
na ulicy Objazdowej
koncert będzie dziś wspaniały
na orkiestrę i cymbały ”

Przybył tłum do filharmonii,
by wziąć udział w ceremonii.
Przed kasami lud stłoczony,
a bileter niewzruszony
oświadczenie wydał prasie:
- Nie ma już biletów w kasie.
Koncert pójdzie też na wizji
w kolorowej telewizji.

Wielcy goście w pełnej gali,
salę szczelnie wypełniali.
Już rozdano partyturę
i kurtyna poszła w górę.
Dyrygent swą batutę wnosi
i o ciszę widzów prosi.
Wnet ze sceny wyszły dźwięki
- ale jakieś kocie jęki.

Pierwsze, drugie, trzecie skrzypce,
grają cicho i w rozsypce.
Trójkąt lekko przeziębiony,
ochrypnięte bije tony.
Fagot przy klarnecie stoi,
każdy z nich inaczej stroi.
Obój mówi: -Panie flecie
pan nieczyste dźwięki plecie.

Kłóci grubas się z grubasem.
To kontrabas wielkim basem,
wypominał wiolonczeli,
że nutami się nie dzieli.
Zaś w altówce cztery struny,
jak złowieszcze grzmią pioruny,
że nie stroją i cymbały,
bo w nich rudą rdzę widziały.

Trzeszczą, syczą marakasy:
- Chcemy kasy, więcej kasy.
Kocioł krzyczy: - Hej talerze,
gong na obiad was zabierze.
Rozstrojony rzekł fortepian:
- Mam naprawczy taki plan.
Tu potrzeba stroiciela,
co orkiestrę nam pozbiera.

Gdy stroiciel był już w drodze,
by zapobiec tej pożodze,
jakoś cicho, gdzieś z oddali
- jakby z pieca z rogu sali,
wypłynęły skrzypiec dźwięki.
Czyste, piękne, a nie jęki.
Tłum na sali w osłupieniu,
słuchał w ciszy i skupieniu.

By zobaczyć co piec skrywa,
któż muzykę tę wygrywa,
rozebrano piec kaflowy
- tak mniej więcej do połowy.
A tam owad, świerszczem zwany,
dla swej żony grywał gamy.
Bez poklasku i owacji,
świerszcz przygrywał po kolacji.

A nazajutrz ” Nasze Wieści ”
zamieściło takie treści:
„W dniu wczorajszym w filharmonii,
ludzie prości i dostojni,
usłyszeli czym jest sztuka
amatora – samouka.”

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt