Michał Jankowiak
Park. (Pies Karambus)
Karambus jest dziś zły –
pogryzły go trzy pchły.
Byliśmy na spacerze,
a tam, ja sam nie wierzę,
za kotem wskoczył w krzaki,
wytargał go za fraki.
Po trawie się kulali,
nim bliżej się poznali,
a pchły tylko czekały,
do kudłów się przyssały.
Pies drapie się pomału
i wrzeszczy: „Auuu, auuu!”.
Kupiłem mu w aptece
spray, no taki, wiecie,
co pchły zabija w mig.
Rozpylam go: psik, psik.
Patrzę na datę: rany,
płyn przeterminowany!
Mój pies okropnie sapie
i drapie się, i drapie.
Na ciele opuchlizna,
a w głowie psa: wścieklizna!
Gdy ujrzał znowu kota,
dopadła go głupota.
Pobiegli razem w lewo,
skaczą z drzewa na drzewo.
Kot wpadł na pomysł taki:
„Upolujemy ptaki!”.
Zaczęła się zabawa,
kot skacze, a pies – trawa.
I zamiast schwytać ptaka,
pies w łapach ma robaka.
A kot w pazurach trzyma
kruka, ptaka olbrzyma.
Ten wielki czarny ptaszek
kotka porwał na daszek.
Dzieciaki krzyczą: „Nieee!
Kto kogo teraz zje?”.