Michał Jankowiak

Kornik

Mieszka w lesie taki robak,
co je drewno. Tak czy owak...
Jak kropeczka taki mały,
Drzew pożera całe zwały.

Raz odwiedził dom drewniany,
Bardzo stary, malowany.
Na kornika, jak przystało,
Drzewa zjadać to za mało.

Dorwał szachy, pożarł całe,
laufra, konia, pionki małe.
W pudełeczku noc pomieszkał,
zjeść je później nie omieszkał.

Rankiem ujrzał stół i krzesła,
znów ochota mu nadeszła.
Począł chrupać je od nóg,
W tydzień cały komplet zmógł.

W końcu dobrał się do szafy,
by nie strzelić jakiejś gafy.
Spożył całą, lecz bez moli,
bo on suche drewno woli.

W kuchni także pobuszował,
desek z okien popróbował.
A że wilczy miał apetyt,
Strawił kredens, taborety.

Wlazł na sufit, krokiew drapie,
ślinka mu po brodzie kapie.
Nie odpuści, wszystko zje,
wkrótce dach zawali się.

Na strych w końcu zawędrował,
co tam było, spałaszował.
Fortepian, kufer i skrzynie,
on niczego nie pominie.

Zjadł już w domu prawie wszystko,
myśli: „Puste mam brzuszysko,
drewna więcej mi potrzeba,
więcej drewna, a nie chleba”.

Całe lata działał wróg,
z domu został tylko próg.
W progu wygryzione dziury
a w nich kornik gryzie wióry.

kornik i szachy kornik i fortepian

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt