Magdalena Podobińska
Podróże królewny Natalii
Siedzi królewna na tronie,
siedzi w złotej koronie
i we łzach tonie.
Jest bardzo znudzona,
a nieco zaciekawiona —
co też dzisiaj się wydarzy?
Zaczyna marzyć.
A może tak przyleci smok?
Czekałam na niego przecież cały rok.
W tym cały urok,
gdy się jest królewną —
przy tym inne atrakcje bledną!
I oto przyleciał —
taki, co ma przyjazne zamiary —
i zaczęły się czary!
Królewna i jej braciszek
przywitali się grzecznie
i śpiesznie
usiedli na grzbiecie smoka,
po czym poszybowali w obłokach
nad lasami, nad polami,
nad rzekami i jeziorami.
W dole ujrzeli przedziwne krainy,
wioski i miasta.
W pierwszej — Słodkolandii —
budynki były z ciasta,
z czekolady i z cukierków,
z lodów i z żelków!
W drugiej — Zwierzątkolandii —
było barwnie i wesoło,
bo zwierząt mieszka tam więcej niż w zoo.
A w trzeciej — Bajkolandii —
wśród bohaterów baśni
najdłużej zabawili.
— Jeszcze tam powrócimy! — zapewnili.
Tak, moi mili,
w świecie bajek można być
naprawdę szczęśliwym!