Marek Wnukowski

Dziadek i broda

Tak, to było chyba w środę,
Gdy podpalił sobie brodę
Do dziś dziadek aż się wzdryga
Gdy wspomina tę przygodę

Broda była długa, siwa,
Gęsta niczym końska grzywa
Dziadek czesał ją codziennie
Dbał, by była urodziwa

Nagle iskra z papierosa,
Spadła wprost na czubek włosa
W środek brody idealnie,
Czyli metr poniżej nosa

Ogień buchnął, strzelił w górę
Dym wytworzył gęstą chmurę
Pali się!! Ratujcie ludzie!!
Woła dziadek z babką chórem

Już strażacy go ratują
I z sikawki weń celują,
Mokre całe jest mieszkanie,
Gęstą pianą w niego plują

Jest Policja, są lekarze
I z noszami pielęgniarze
Lecz, czy będą tu potrzebni
Już za chwilę się okaże

Uff, ulżyło mi, zdążyli
Brodę dziadka ugasili
Dziadek bardzo im dziękuje
Bo fakt, świetnie się sprawili

Szczęście miał, że wielka była,
Więc się długo dość paliła
I, że dzielna Straż Pożarna
Tak się szybko pojawiła

Nie ma dziadek brody, szkoda,
Piękna była jego broda,
Dobrze, że się dziadek babci
I bez brody też podoba

Jeszcze morał, poczekajcie
Jeszcze się nie oddalajcie :
NIEBEZPIECZNE JEST PALENIE!!!
Szkodzi zdrowiu, pamiętajcie!

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt