Leszek Sulima Ciundziewicki

Poszukiwania wiatru

Nad miasteczkiem Śnieżna Góra
rozszalała się wichura.
Wiatr bezkarnie tu tańcował,
po czym się gdzieś w lesie schował.

Wielkie w mieście zrobił szkody,
poprzestawiał samochody.
Wyrwał drzewa z jednej strony,
porozłączał telefony.

Wybił szyby, sypał piachem,
porwał dom z słomianym dachem.
Oj do zniszczeń on był skory,
w jeden złożył dwa traktory.

Nawet z rzeki wylał wodę,
aby przeżyć swą przygodę.
Zerwał także miejską trakcję
po czym pognał na kolację.

W mieście groza i panika,
że wiatr niszczy po czym znika,
że jest taki nieuchwytny,
tak złośliwy, taki sprytny.

Stary burmistrz miastem rządził,
który pismo wnet sporządził.
Trzeba wiatr powstrzymać wreszcie
i osadzić go w areszcie.

Za ogólne te zniszczenia
już nie wyjdzie on z więzienia.
Złapać tylko go potrzeba,
jeśli nie to będzie bieda.

Bo jak mówią biurokraci
Kto za szkody te zapłaci?
Długo wiatru więc szukali,
w końcu jednak spokój dali.

Nie znaleźli, nie złapali
i do domu powracali.
Każdy poszedł do łóżeczka,
tutaj kończy się bajeczka.

A wiatr lata gdzieś po świecie,
Może wy go odnajdziecie?

Tekst © Copyright by Leszek Sulima Ciundziewicki