Waldemar Puślecki

Szczęściarz chrząszcz

Szczęściarz chrząszcz
szczodrze wszedł
w warzywny gąszcz.
Chrząknął szczerze
zaszczycony, wszak
był dobrze wyposzczony.

– No nareszcie
– rzekł szczęśliwy,
aż zachrzęściły mu
wszystkie szczeciny.
Zatrzeszczały też
szczerbate kleszcze
i szczęki od kleszczy
jeszcze ostrzejsze.

Wybałuszył oczęta robacze,
wzniósł kleszcze,
otworzył paszczę
i uszczypnął łodyżkę
szczególnie zawzięcie,
i niszczycielskie
wszczął przedsięwzięcie.

Żarł. Żarł dzień,
dni trzy, cztery, sześć
aż nie mógł już jeść,
bo żołądek do pancerza
szczelnie miał przywarty
i wierzcie mi!
Nie na żarty
strasznie był nażarty!

A gąszcz warzywny,
zielony gąszcz,
przemienił w zgliszcza
ten szczęściarz chrząszcz.
Ujrzał to gospodarz
i wrzeszczy niebożę:
– O Boże! Co za szkodnik!
Wsze ziela zniszczone!

Patrzy gospodarz,
patrzy gospodarza żona,
bo ciężka ich praca
na próżno włożona.

No i cóż, mój panie,
co to za szczęściarz,
który innym
tyle przykrości daje?

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt