Kazimierz Przylepa

Krzysio słodyczoholik

Wszedł ostatnio pod ten stolik
Sam Krzysio Słodyczoholik
I zajadał tam słodycze.
Ile zjadł ich – tego nie policzę!
Samej czekolady były dwie tabliczki,
Po nich cukierkami wypychał policzki,
Wszystkie – obojętnie jakie miały smaki:
Cytrynowe albo truskawkowe,
Zjadał nawet takie całkiem bezsmakowe,
Lecz dopiero po lizakach były rarytasy:
Bombonierki – każda pierwszej klasy!
A wszystkie skakały jak mali intruzi
Prosto do krzysiowej, wszystkożernej buzi.
A on zajadał, wciąż z buzią otwartą:
Jedną, drugą, trzecią, czwartą...
Może piąta Krzysia zadowoli?
Zjada… aż tu nagle: Ała! Booli!
Coś ukłuło mocno ząb...
Lecz skąd się to wzięło, skąd?
Może by tak coś słodkiego
Przekąsiłby znów do tego?
Bierze kostkę czekolady...
Ała! Booli! Nie da rady...
Co tu robić? Strasznie boli!
Oj, jak boli! Oj, jak boli!
I tak w cały głos biadoli...
A to przecież takie oczywiste:
Kto lubi słodycze ten musi polubić dentystę!

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt