Kazimierz Przylepa

Jeż

Chciał raz kiedyś pewien jeż
Przemierzyć ulicę wszerz.
Choć uważnie się rozglądał
I wszystkiemu się przyglądał,
Temu z przodu, temu z boku,
Nie mógł dać chociaż pół kroku.
Już nóżkę stawiał na szosie...
Wtem mu auto szuuuu! po nosie,
Aż odskoczył zlany potem
Na krawężnik w tył z powrotem.
Chociaż go to przeraziło
To ni trochę zniechęciło
I bez żadnych zbędnych słów
Z krawężnika ruszył znów.
Jak poprzednio, tak i teraz,
Nowe siły w sobie zbiera.
Druga próba: jednym susem
Przejdzie pod tym autobusem.
Jedna noga, druga noga...
Jaki wielki, olaboga!
Co tu robić? Zamknął oczy,
A autobus się przetoczył.
Tak go przeraziło miasto...
Że się kulką stał kolczastą.
Od tych wszystkich miejskich przygód
Stęsknił się do swoich wygód.
Mimo wszystko to las świeży
Lepszym miejscem jest dla jeży.

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt