Małgorzata Poręba

Oskar na tropie nielegalnych śmieci

Co dzisiaj w notesie ekodetektywa
będzie zapisane? Śledztwo śmieci wzywa!
Zebrał Oskar dane, spisał ciekawostki
i rozpoczął śledztwo od pewnej błahostki:
przyuważył siostrę, jak skórkę z banana
wrzuca do papieru. „Taka jesteś cwana?
Chcesz, by później ludzie, patrząc do gazety,
znaleźli banana?”. „Co to są za bzdety?” –
Ola się żachnęła, nic nie rozumiejąc.
Oskar westchnął ciężko, zaraz poważniejąc.
„Chodzi o recykling. Nie wiesz, co to, Olu?
Wciąż nie nauczyli tego cię w przedszkolu?
Brat ci prawdę powie! – Chłopiec uniósł głowę.
– Zatem: w recyklingu chodzi o odnowę.
Segregacja śmieci to główne zadanie.
Ważne jest powtórne ich wykorzystanie.
Przetworzenie śmieci może stworzyć nowy,
piękny, lśniący produkt, całkiem wyjątkowy”.
„Czyli tamten bananbyłby przetworzony?”.
„Lecz nie tam, gdzie trzeba. Test niezaliczony.
Dowód numer jeden: skórka od banana.
Sprawca – własna siostra. Właśnie przyłapana”.
Ola zaraz bratu język pokazała,
ale jeszcze długo lekcję pamiętała.
Oskar, krążąc z lupą, postanowił wreszcie,
że już czas najwyższy przejść się gdzieś po mieście.
Poszedł z rodzicami, z Burkiem, no i z Olą,
bardzo się przejąwszy swoją nową rolą.
Gdy przez park kroczyli, chłopiec z oburzeniem
zapisał w notesie: „Duże zaśmiecenie!”.
Śmieci wokół kosza – zamiast w nim – leżały,
zbierał je więc prędko nasz detektyw mały.
Siostra pomagała, piesek biegał wokół,
a rodzice byli w dosyć dużym szoku.
„Takie grzeczne, mężu, mamy nasze dzieci!” –
rzekła mama, sama też zbierając śmieci.
Gdy w końcu usiedli, aby zebrać siły,
oczy detektywa coś zauważyły:
Oskar dostrzegł Arka, kumpla z pierwszej klasy.
Kiedyś się kłócili. Ach, to były czasy…!
Ale teraz wszystko na to wskazywało,
że te stare kłótnie to wciąż było mało!
Oskar właśnie widział, jak jego kolega
z buteleczką szklaną na bok gdzieś odbiega,
by, z dala od koszy, rzucić ją do krzewów.
Nie mógł opanować Oskar swoich gniewów.
Już po trzech sekundach stanął koło Arka.
„Właśnie się przebrała, ty hultaju, miarka!
Ładnie to tak rzucać butelką posoku?
Twoje nowe miano brzmi: „Ekolog roku”!
A wiesz o tym, Arku, że ta szklana gratka –
tutaj Oskar sprawdził prędko w swych notatach –
że się tak rozkłada lat cztery tysiące?
Wtedy to już może przestać świecić słońce!”.
„Co – odburknął Arek – słońce ma do tego?”.
„Nie zmieniaj tematu, słyszysz, mój kolego?
Do tamtego kosza wyrzuć buteleczkę”.
Arek czuł wzburzenie, lecz tylko chwileczkę,
bo jego rodzice też go ponaglili,
a bliscy Oskara na niego patrzyli.
Zrobił więc, co trzeba, wstydząc się straszliwie.
Oskar znów wieczorem zapisał cierpliwie:
„Dwa – kwestia odpadów. Trzeba segregować,
sprzątać na bieżąco i recyklingować.
Arek przyłapany. Dobra, chyba tyle”.
Zasnął, aby rano znowu być przy sile.

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt