Franciszek Kulka

Ślimacza wolność

Tuż po deszczu ścieżką śliską
Pełzł raz ślimak na ściernisko
Ścisk potworny był na ścieżce
Nikt nikogo puścić nie chce
Wszyscy spieszą gdzieś przed siebie
Dokąd pędzą? – tego nie wiem

Wyprzedziła go dżdżownica
To jest taka pierścienica
Która wilgoć bardzo lubi
I z innymi też się czubić
Zaczęła drwić sobie z niego:
Spiesz się pan, panie kolego
Wszyscy ruszają się żwawo
Tylko pan jakoś niemrawo
Pan się szybciej ruszać raczy
Jak można się tak ślimaczyć!

Na to odpowiada ślimak
Nie ma się też na co zżymać
Niech się ściga ten kto woli
Ja tam spieszę się powoli
Za panią ja nie nadążę
A spóźnić się zawsze zdążę

Następna była stonoga:
Pan to jest zawalidroga!
Noga za nogą się wlec
Można się po prostu wściec
Na to ślimak niezrażony:
Taki jestem już stworzony
By się noga za nogą wlec
Trzeba ze dwie nogi mieć
Ja mam tylko jedną nogę
Więc się ruszam tak jak mogę

Później minął go też żółw
Który był złośliwy znów:
Pan tak rusza się żałośnie
Chyba trawa szybciej rośnie
Ja też przecież dom swój dźwigam
Ale pana w cuglach ścigam

Lecz ślimaka te uwagi
Nie wytrącą z równowagi:
Ja nie muszę nigdzie gnać
Mnie na wolność dzisiaj stać
I choć się powoli ruszam
Do niczego się nie zmuszam
Nie poganiam też nikogo
Po prostu się cieszę drogą
Nie wiem czemu was to złości
Jam jest wolny w swej wolności

I urządził sobie przerwę
Myśli – trochę się rozerwę
Spełzł powoli na bok z drogi
I... leniw(i)e zjadł pierogi

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt