Franek Kulka

Stonoga na hulajnodze

Wybierała się stonoga
Do biedronki na wesele
Bardzo przy tym się guzdrała
Czasu nie ma już za wiele

Wszystko przez te nowe buty
Które wczoraj zakupiła
Pół dnia zeszło nim je wszystkie
Na swe stopy założyła

A że druhną jest biedronki
Spóźnić jej się nie wypada
Jak tu zdążyć myśli sobie
Lecz jest przecież na to rada

Wyciągnęła więc ze schowka
Swoją starą hulajnogę
Nie zwlekając ani chwili
Wyruszyła szybko w drogę

Rozpędziła hulajnogę
Ciągle była w dobrej formie
Lecz był problem, bo jej nogi
Nie mieszczą się na platformie

Gdyż stonoga z niej wyrosła
I wypadło jej to z głowy
Teraz te jej nogi weszły
Na nią tylko do połowy

Sunie zatem nóg pięćdziesiąt
Czyli tylko pół stonogi
A za hulajnogą biegną
Pozostałe z tyłu nogi

Pędzi zwinnie bardzo szybko
Na złamanie nóg i kół
Lecz gdzieś tak w połowie drogi
Zatrzymało się nóg pół

Miały dosyć już serdecznie
Tak szybkiego przebierania
I biedulki ze zmęczenia
Zaczęły wręcz aż się słaniać

No i mocno też grymasić
I się na stonogę dąsać
Nie będziemy mieć już siły
Na weselu nawet pląsać

Zmartwiła się więc stonoga
Bo tancerką była wziętą
A tu tylna jej połowa
Chce jej popsuć takie święto

Wziąwszy więc to pod uwagę
Że połowa nóg ją boli
Porzuciła hulajnogę
I powlokła się powoli

Na wesele się spóźniła
Wszyscy tańczą: hulaj dusza
W tańcu bardzo rozbawieni
A stonoga się nie rusza

Goście proszą ją do tańca
Lecz stonoga się wymawia
Bo połowa nóg by chciała
Ale drugie pół odmawia

Więc tłumaczy się bez przerwy
Wyhulałam się po drodze
Jak to? Wszyscy się zdziwili
Po prostu... na hulajnodze

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt