Franciszek Kulka

Leniwiec

Leniwiec był dość zajęty
Skubał wolno liście mięty
Wisząc sobie w dół tułowiem
Tak jak zwykł to robić sobie
Ledwo skończył był śniadanie
A już czas na obiadanie
Tak więc dzień mu wolno mijał
Gdy go zaczepiła żmija:
Chyba jest pan zawieszony
Jak komputer przeciążony
Trzeba pana zresetować
I na nowo wystartować
Na co leniwiec ospale:
Zawieszony jestem stale
Bo procesor mam nieduży
Choć dość dobrze mi on służy
A na pamięć nie narzekam
Gdy mi braknie to poczekam
I wraca mi znów na nowo
Przed mą pora obiadową
Wtedy już nie od niechcenia
Szukam czegoś do jedzenia
Ale żmija dalej szydzi
Jakżeż się pan nie wstydzi
Nie widziałam ja – powiada
Tak wielkiego darmozjada
Pan się cały dzień wałkoni
I od pracy wszelkiej stroni
Co, że niby nie pracuję?
Przez dzień cały kombinuję
Jak tu przejść na inne drzewo
Czy pójść w prawo, czy też w lewo
Zwisam w dół całymi dniami
Obżeram się roślinami...
I pan to nazywa pracą
A ileż to panu płacą?
A któż za to ma mi płacić?
Ja nie muszę się bogacić
Co bym robił ja z wypłatą?
Cóż bym ja miał kupić za to?
Wszystko co mi szczęście daje
To za darmo ja dostaję
Pokarm, słońce, trochę wody
Mam w gratisie od przyrody
Niepotrzebne mi zapłaty
Jam wewnętrznie jest bogaty

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt