Franek Kulka

Krowa

Pasła krowa się na trawie:
Jak ja trawy tej nie trawię
Mam ja dosyć już tej trawy
Żądam jakiejś innej strawy
Ileż można żreć to ziele?
Czy ja jestem małe cielę
Żeby wciąż źdźbła trawy żuć?
Mam na coś innego chuć

Więc przestała skubać trawę
Myśli: tak załatwię sprawę
Gdy zobaczą, że nie skubię
To mi dadzą to co lubię
Może tort czekoladowy
Albo chociaż orzechowy
Ptysia, bezę czy kremówkę
Albo chociaż kruchą krówkę

A gdy rzecz się taka zdarza
Trzeba tu weterynarza
Ten pomyślał, że problemem
Są kłopoty z traw trawieniem
Że problem leży w żołądku
Lecz z nim wszystko jest w porządku
Więc podrapał się po głowie
W czym jest problem - myśli sobie
Dziwna to jest bardzo sprawa
Krowie nie smakuje trawa
I zażądał by jej podać
Na początek choćby loda
Potem ze dwa torty wielkie
No i smakołyki wszelkie

Krowa jadła z apetytem
Ależ to jest wyśmienite...
Mlaskała przy tym ozorem
Tryskając dobrym humorem:
Tego było mi potrzeba
Poczuć w gębie kawał nieba
Ludzie słodkie życie mają
Kiedy chcą się zajadają
Wszelkimi rarytasami
A my wciąż przy trawie trwamy
Pyszne różne są potrawy
Nie trzeba wciąż wcinać trawy

Lecz w przyrodzie jest porządek
Wnet rozbolał ją żołądek
Chwilę miała więc radości
A później okropne mdłości
I leżała przez dzień cały
Z brzuchem swoim obolałym
Na myśl samą o słodkościach
To aż ją łupało w kościach
Potem głodna się zrobiła
I o trawie zamarzyła
Tej soczystej i zielonej
I broń Boże, nie słodzonej
I gdy tylko wyzdrowiała
Trawę chętnie znów skubała

Więc gdy zamiast obiad zjadać
Marzy ci się czekolada
Pomyśl o przygodach krowy
A na pewno będziesz zdrowy

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt