Franek Kulka

Dół górą

Ogórek niziutko rośnie tuż przy ziemi
Na końcach jest żółty, w środku się zieleni
Z kolorów tych bladych pomidor się śmieje
Może i są ładne i dają nadzieję
Lecz są także znakiem braku doświadczenia
Pana lekceważą, mnie każdy docenia
Jakież to wykwintne z pana będzie danie
Skończysz pan mizernie, to znaczy w śmietanie
Ogórek się odciął, bo nie chciał być dłużny
Za to jestem szczupły i raczej podłużny
Pan się za to wstydzi tych swoich krągłości
I wciąż się czerwieni – znak to otyłości
Nawet małe dzieci wiedzą o tym przecież
Że pan się nadaje najwyżej na przecier
I pan może skończyć ten swój żywot w zupie
Albo co najwyżej roztarty w keczupie
Pomidor spąsowiał na ogórka słowa
Mam czerwoną cerę, bo jest bardzo zdrowa
I jeszcze witamin mam pełno do tego
Pan zaś jest bladziutki, cherlawy kolego
Ten mój zdrowy kolor pochodzi od słońca
Pan najwyżej żółknie od tego gorąca
Mi się dość przyjemnie tu na krzaku wisi
Pan zaś tam na dole wciąż się musi kisić
Ogórek rzekł chłodno, bo nie miał zamiaru
Kłócić się już więcej: pan dostał udaru
Od tego upału pan jest ledwie żywy
I do kłótni skory, bardzo zapalczywy
Ja tu w cieniu leżę przyjemnie pod krzakiem
Dla takich jak pan ja jestem strażakiem
Tak to wymyśliła ta nasza przyroda
Różnimy się bardzo, jak ogień i woda
Pan gdzieś tam wysoko, ja nisko wśród pnączy
Dlatego w posiłkach nikt nas nie połączy
Bo ja choć niechcący, nie ze swojej winy
Po prostu zabijam pana witaminy
Pan mi nic nie zrobi, na waśń czasu szkoda
Zawsze pana zgaszę, tak jak ogień woda

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt