Mariusz Jeleń

Czas

Czas dziś spóźnił się do pracy.
Teraz światu się tłumaczy:
- Ubolewam nad mym czynem,
gdyż od wieków równo płynę.
W nieboskłonie czy pod strzechą,
punktualność jest mą cechą
i dla tego wsze spóźnienie
z życiorysu już wyplenię.

Słonce gniewem rozpalone,
do kołderki chmur wtulone,
patrzy z nieba i tak woła:
- Nie zaprzeczam. Wina twoja!
Ta w zegarze czasu skaza,
to dla świata jest obraza.
Jedną chwilę cię nie było,
spójrz jak wiele to zmieniło.

A tam w dole, pośród kniei
i wśród tęczy akwareli,
los okrutny szedł bez czasu:
Owies nie wstał z ziarna kłosu,
zgniły owoc nie zszedł z drzewa.
Młody słowik już nie śpiewa,
swojej pieśni o kochanku
- bo świt nie wstał o poranku.

Ikra w rybę nie zmieniona,
wśród narybku w rzece kona.
Z tego bólu i nicości,
ucierpieli ludzie prości.
Wrzasnął czas: - Ja to zmienię!
Całe moje opóźnienie.
Wybuduję cud maszynę
i do tyłu w niej popłynę.

Czas wehikuł swój budował,
do napędu wiatru dodał.
Czasoprzestrzeń, grawitacja,
to obliczeń jest wariacja.
Krzywa, całka, hiperbole
- też potrzebne koła pole.
Później zliczył i kosztorys.
Tak maszyny powstał zarys.

Wnet maszyna poszła w ruch,
lecz nie w tył, tylko w przód.
Bo i czas nie poznał mocy,
by do tyłu mógł się toczyć.
Tak nie zmienił czas przeszłości,
nie naprawił okropności.
Bo raz moment już przeżyty,
jest na miarę czasu szyty.

Tu na puentę się wysilę:
„ Doceniajmy życia chwile.
Czas się wlecze lub pomyka,
lecz do przodu ciągle tyka.”

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt