Michał Jankowiak

Komar

Fryga komar po pokoju,
bzyczy głośno, że aż strach,
dzieci, spały tu w spokoju,
nagle; ugryzł Zosię , trach !

Warkotania nie ma końca,
kąsi dziko, cios z za ciosem,
bitwa; trwa do wschodu słońca,
komar, śmieje się pod nosem.

Tata, przestał wreszcie chrapać,
mama, wstała z łóżka też,
każdy chce komara złapać,
w końcu; to maleńki zwierz.

Nyga, całą noc piłował,
nie pozwolił spać nikomu,
wreszcie; się za szafą schował
i przez okno nawiał z domu.

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt