Wierszyki do słuchania Wierszyki do czytania Autorzy wierszy

Paweł Gołuch

Smoczy Kamień

Część V. Jaskinia

„Wciąż uważam, że to głupie!”,
Narzekała Karolina,
Gdy za Jankiem szła pod górę.
Wokół nich kosodrzewina

Zaczynała już powoli
Górskiej trawie ustępować.
„Nie zaprzeczę”, odparł chłopak,
„Mimo wszystko chcę spróbować.”

Wyruszyli wcześnie rano,
Zabierając dwa plecaki,
A w nich lampy na oliwę,
Suchy prowiant, liny, haki,

Ciepłą odzież, zapas wody,
Oraz inne rzeczy, które
Warto mieć ze sobą, kiedy
Zwiedza się głęboką dziurę.

W zamku powiedzieli tylko,
Że ruszają na wyprawę
W okolice Krzywej Góry,
By załatwić pewną sprawę.

Kiedy już o rzut kamieniem
Byli od Piekielnej Bramy,
Z groty wyszedł smok i huknął:
„Żono! Dzieci! Gości mamy!”

Trzeba wiedzieć Wam kochani,
Że król, pragnąc zmazać winy,
Jakich się dopuścił wobec
Zdolnej ogniem ziać rodziny,

Złożył smokom propozycję,
A wręcz prosił, by na stałe
Osiedliły się w królestwie.
Zaraz wydał też uchwałę,

W której spokój im zapewniał
I dostatek pożywienia.
Smoki jednak na początku
Nie przyjęły zaproszenia.

W końcu Janek je przekonał,
By królowi szansę dały
I biel śniegu zamieniły
Na krzywego szczytu skały.

„Witaj Smoku Sewerynie!”,
Zawołali głośno goście.
On sam podał im to imię,
Twierdząc, że tak będzie prościej,

Aniżeli uczyć ludzi
Je wymawiać po smoczemu.
Wybrał zatem odpowiednik,
Który był najbliższy temu.

„Miło, że nas odwiedzacie”,
Odparł im Seweryn, „Ale,
Sądząc po bagażach waszych,
Wybieracie się gdzieś dalej.”

W tym momencie spoza niego
Wychyliły się dwie głowy.
To smoczęta, które bardzo
Ciekawiła treść rozmowy.

„Słusznie się domyślasz Smoku”,
Odrzekł Janek, „Ta wizyta
Nie jest całkiem towarzyska.
Lepiej więc od razu spytam:

Czy możemy wejść do groty
I na dole, pod skałami,
Sprawdzić, czy jesteście w Waszym
Nowym domu całkiem sami?”

Smok uśmiechnął się nieznacznie:
„Znam legendy i podania.
Jeśli chcecie szukać gnomów,
Ja wam tego nie zabraniam.

Zanim jednak wyruszycie
Powiem Wam zupełnie szczerze:
Nigdy gnomów nie widziałem,
I w istnienie ich nie wierzę.”

Ledwo skończył, na polanie
Pojawiła się smoczyca.
Łuski jej jak srebro lśniły,
Lub na wodzie blask księżyca.

Była mniejsza niż Seweryn,
Choć niewiele. Na jej głowie
Jeden z dwojga długich rogów
Ułamany był w połowie.

Spoglądała na przybyszów
Mrużąc migdałowe oczy,
Jakby zła, że próg jej domu
Dwoje ludzi chce przekroczyć.

W końcu jednak oznajmiła:
„Myślę, że jesteśmy w stanie
Waszą dwójkę, wyjątkowo,
Obdarować zaufaniem.”

Grotołazi odetchnęli
Słysząc słowa gospodyni.
Powiedzieli „Dziękujemy”
I ruszyli do jaskini.

W środku było znacznie chłodniej,
Więc od razu w pierwszej sali
Zapalili swoje lampy,
Po czym ciepło się ubrali.

Przeszli przez największą z komnat,
Którą zajmowały smoki,
I do korytarza w głębi
Skierowali swoje kroki.

Tunel wkrótce stał się wąski,
Kręty i niezwykle stromy.
Nic nie wskazywało na to,
By mieszkały tutaj gnomy.

Janek wciąż nalegał jednak,
Aby działać zgodnie z planem.
Szli więc dalej w głąb jaskini,
By na końcu zastać... ścianę.

Dalej iść już się nie dało,
Bo korytarz płaska skała,
W poprzek drogi ułożona,
Całkowicie blokowała.

„No to koniec.”, głos królewny
Rozszedł się grobowym echem.
Janek nic nie odpowiedział,
Więc dodała na pociechę:

„Mimo wszystko Ci dziękuję.
Zachowałeś się wspaniale.”
On jednakże szepnął tylko:
„Nie, to nie jest koniec wcale.”

Potem uniósł źródło światła,
Głaz obejrzał z każdej strony,
I stanowczo rzekł: „Ten kamień
Został tutaj ustawiony!”

Wskazał ręką wąską szparę
W samym rogu korytarza:
„Może nawet się obejdzie
Bez pomocy kamieniarza.”

Podał żonie swoją lampę,
Chwycił mocno brzeg otworu,
Nogą zaparł się i szarpnął,
Spodziewają się oporu.

Ku zdziwieniu ich obojga
Skała łatwo ustąpiła.
Jakby wspierał ją mechanizm,
Lub magiczna jakaś siła.

Przeszli przez niezwykła wrota,
Aby kilka kroków dalej
Trafić na głęboką studnię
Wydrążoną w litej skale.

Janek sprawdzić chciał, czy sięgną
Dna, zjeżdżając w dół na linach.
Gdy do szybu zajrzał jednak
Zdziwił się: „Tu jest... drabina.”

Koniec części piątej

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt