Wierszyki do czytania Wierszyki do słuchania

Paweł Gołuch

Smoczy Kamień

Część I. Ciemnobór

Przez gęstwinę Ciemnoboru
Sunął, niczym nocna zjawa,
Czarny koń, na grzbiecie niosąc
Córkę króla Władysława.

Karolina najwyraźniej
Bardzo dobrze znała trasę
I nie czuła tak jak inni
Strachu przed zaklętym lasem.

Ludzie bowiem powiadali,
Że kto Ciemnoboru progi
Raz przekroczy, ten nie znajdzie
Nigdy już powrotnej drogi.

Dla królewny to jednakże
Były zwykłe zabobony.
Wielokrotnie całkiem sama
Zapuszczała się w te strony,

Aby zawsze bez problemu
Do Białego Zamku wrócić.
Była pewna, że spokoju
Nikt i nic jej nie zakłóci.

Ta ogromna pewność siebie
Przyczyniła się do tego,
Że nie zobaczyła Janka
Po jej piętach depczącego.

Świeżo upieczony książę
Kiepsko czuł się w roli szpiega.
„Chyba oszalałem”, myślał,
„Tu się chowam, tam podbiegam.

Śledzę swoją własną żonę
Ciemnym lasem jak bandyta.
Z drugiej strony – co mam robić?
Milczy, kiedy o to pytam,

A wyraźnie przecież widzę
W jej źrenicach smutku cienie.
Wiem, że sekret ten jej ciąży
Jakby wielkim był kamieniem.”

W tym momencie nasz bohater
Przerwał swoje rozważania
I w zarośla zanurkował
Niczym przestraszona łania.

Właśnie bowiem Karolina
Zatrzymała się, powiodła
Bacznym wzrokiem dookoła,
Po czym zeskoczyła z siodła.

Wciąż zupełnie nieświadoma
Tego, że jest podglądana,
Uwiązała swego konia
I podeszła tam, gdzie ściana

Zielonego gąszczu rosła,
Do przebycia niemożliwa.
Tak Jankowi się zdawało
Z miejsca, w którym się ukrywał.

Zdziwił się więc, gdy zobaczył,
Jak królewna rozsunęła
Pędy bluszczu, robiąc otwór,
I w otworze tym... zniknęła.

Młody książę czekał chwilę,
Wreszcie ruszył śladem żony.
Podbiegł do zielonej ściany,
Gdzie zatrzymał się zdziwiony.

To co bowiem brał przed chwilą
Za stworzone przez naturę,
Okazało się kamiennym,
Mocno zarośniętym murem.

Gdy rozchylił pnącza, w ścianie
Ukazała się szczelina.
Wąski wyłom – właśnie tędy
Przeszła wcześniej Karolina.

Koniec części pierwszej

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt