Wierszyki do czytania Wierszyki do słuchania

Paweł Gołuch

Smocze Jajo

Część VIII. Ucieczka

Janek razem z Karoliną
Uciekali korytarzem
A za nimi król w piżamie
Pędził, wrzeszcząc: „Straże! Straże!”

Chłopak trzymał w rękach jajo.
Niezbyt ciężkie, wbrew obawom.
Biegli prosto głównym holem,
Przy jadalni ostro w prawo,

A gdy wrota na dziedziniec
Były już o rzut beretem,
Wpadł do środka halabardnik,
Otwierając je z impetem.

Spojrzał na królewnę, która
W biegu „Baczność!” zawołała.
Stanął więc i pierś wyprężył,
Zastygając niczym skała.

Ruszył się dopiero wtedy,
Kiedy doszedł go z daleka
Okrzyk Jego Wysokości:
„Łap ich głupcze! Na co czekasz?!”

Para zbiegów gnała dalej,
Chcąc przez bramę dać drapaka.
Naraz król ze schodów ryknął:
„Brać królewnę i chłopaka!”

Na ten rozkaz, na dziedziniec,
Z wielu miejsc wypadły straże.
Dodatkowo, jakby na złość,
Niebo już zaczęło szarzeć,

W związku z czym uciekinierów
Widać było jak na dłoni.
Przystanęli, myśląc szybko,
Jak tu wymknąć się pogoni.

Z każdej strony nadciągali
Ścigający ich żołnierze.
Nagle Janek, krzycząc: „Tutaj!”,
Wskazał na wysoką wieżę,

Stanowiącą w czasie wojny
Punkt obrony ostatecznej.
Karolina na ten pomysł
Rzekła: „Nie, to niedorzeczne!

Stamtąd już nie uciekniemy!”
Straże jednak były wszędzie.
Pchnęła go więc w stronę wieży,
Mówiąc: „Dobra, niech ci będzie!”

Wbiegli po drewnianych schodach,
Po trzy, cztery stopnie naraz,
Znajomego z halabardą
Mając za plecami zaraz.

Przez niewielkie drzwi do środka
Wpadli i w ostatniej chwili
Metalową, ciężką sztabą
Zablokować je zdążyli.

Strażnik jednak się nie poddał.
Raz za razem w deski twarde,
Niczym zawodowy rębacz,
Wbijał ostrą halabardę.

Oni więc się pięli dalej,
Poprzez cztery kondygnacje,
Na szczytowy taras, aby
Tam ocenić sytuację.

Ta, niestety, także z góry
Wyglądała nieciekawie.
Janek spojrzał w dół i cicho
Jęknął: „No, to po zabawie”.

Karolina zaś podeszła
Do krawędzi, bardzo blisko,
I ze złością zawołała:
„Za dwa skrzydła oddam wszystko!”

Nagle cień po niebie przemknął
I po chwili gdzieś z wysoka
Dobiegł głos, Jankowi znany:
„Czy ktoś tu zamawiał smoka?”

Koniec części ósmej

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt