Wierszyki do czytania Wierszyki do słuchania

Paweł Gołuch

Smocze Jajo

Część X. Przepowiednia

Słońce wzeszło nad horyzont,
Dzień powoli się zaczynał.
Echo niosło po dolinie
Krzyk monarchy: „Karolina!”

Król w asyście kilku zbrojnych
Poprzez łąkę biegiem zmierzał
Tam, gdzie z nieba zestrzelony
Wielki smok na trawie leżał.

Ponad szarym cielskiem stało
Pochylonych dwoje ludzi.
Wyglądało, jakby ze snu
Próbowali go wybudzić.

Twardoręki dotarł do nich.
„Córciu”, spytał, „Jesteś cała?
Już myślałem, że Cię stracę,
kiedy bestia was porwała.”

Odwróciła się do niego
Z groźną miną: „Co ty pleciesz?
Nikt nikogo nie porywał!
Sama chciałam z nimi lecieć.

A gdy Twoi ludzie, ojcze,
Zabić smoka próbowali,
On odwrócił się spadając,
Po to, żeby nas ocalić.

Sam ucierpiał jednak bardzo
I wciąż nieprzytomny leży.
Bez pomocy wkrótce umrze!
Wprost nie mogę w to uwierzyć,

Że odpowiedzialny za to
Jest mój ojciec! A powodem
Było to, by nietypową
Rzecz postawić na komodę.”

Tu wskazała dłonią Janka,
Który ciągle Smocze Jajo
Trzymał, tak jak smok mu kazał,
W obu rękach je ściskając.

„Chciałem dobrze...”, zaczął władca,
Lecz od razu Karolina
Mu przerwała: „Chciałeś dobrze?
To jest chyba jakaś kpina!

Niesłychanie mnie ciekawi,
Jaka to potężna siła
Kogoś pragnącego dobra
Do czynienia zła zmusiła?”

„Uczyniłem to dla Ciebie,
Żebyś mogła być szczęśliwa”,
Odparł król i na reakcję
Córki chwilę oczekiwał.

Widząc jej zdziwienie, podjął:
„Już niedługo wyjdziesz za mąż...”,
„Tato przestań!”, „Daj mi skończyć!
Sama widzisz, że pod bramą

Coraz częściej się zjawiają
Do Twej ręki kandydaci.
Chwalą mi się tytułami,
Mówią, jacy są bogaci.

Każdy ślubu chce, lecz żaden
Nawet nie zaproponował,
By się z Tobą najpierw spotkać
I zamienić choć dwa słowa.

Nie obchodzisz ich zupełnie.
Marzą tylko o koronie.
Chcą się żenić, po to żeby
Na królewskim zasiąść tronie.

A ja pragnę, by prawdziwie
Ktoś pokochał Ciebie samą.
Żebyś była z nim szczęśliwa,
Jak ja byłem... z Twoją mamą.”

Tutaj głos mu się załamał,
Krótką chwilę milczał, po czym
Wziął się w garść i mówił dalej,
Patrząc Karolinie w oczy:

„Odwiedziłem starą wiedźmę
Na Mokradłach Zapomnienia.
Zapytałem ją, czy w kartach
Nie dostrzega gdzieś imienia

Tego, który moją córkę
Będzie pragnął sercem całym.
Gdzie go szukać i co zrobić,
By ich drogi się spotkały?

Wiedźma rozłożyła karty,
Których układ nam wyjawił,
Że mam zdobyć jajo smoka.
Wówczas w zamku się pojawi

Pewien człowiek, który będzie
Moją córkę kochał szczerze.
W szklanej kuli zobaczyłem
Gdzie odnajdę smocze leże.

Rozkazałem ukraść jajo.
Miałem gdzieś, co będzie potem.
Dziś już wiem, że źle zrobiłem.
Dziś dostrzegam swą głupotę.

Chciałem zyskać krzywdząc innych.
Cel osiągnąć cudzym kosztem.
Przez to omal nie straciłem
Tego, co mi jest najdroższe.”

Naraz król zacisnął pięści,
Oczy mu się zaiskrzyły
I oświadczył po królewsku,
Głosem pełnym wielkiej siły:

„Dość fałszywych przepowiedni!
Miłość wróżb nie potrzebuje!
Sama w końcu znajdziesz tego,
Kto na Ciebie zasługuje.

Wynagrodzę wszystkie krzywdy!
Smoka zaraz przenieść każę
Do pałacu, gdzie najlepsi
Będą leczyć go lekarze.

Jak najszybciej wyślę gońców,
By odnieśli Smocze Jajo.
Wieżę w to, że jeszcze kiedyś
Smoki ludziom zaufają.

Obiecuję Ci córeczko,
Że naprawię to, zobaczysz.
I z nadzieją będę czekał
Na dzień, w którym mi wybaczysz.”

Król już odejść chciał, by wszystko,
Co przed chwilą rzekł wykonać,
Gdy królewna Karolina
Nagle wpadła mu w ramiona.

Mówiąc: „Kocham Cię tatusiu”
Przytuliła się do niego.
Naraz coś ją tknęło, aby
Spojrzeć w tył na stojącego

Kilka kroków za nią Janka.
Otrząsnęła się po chwili:
„A co, jeśli”, wyszeptała,
„Przepowiednia się nie myli?”

Koniec części dziesiątej

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt