Paweł Gołuch

Smocze Jajo

Część I. Janek

Ta historia moi mili,
Którą zaraz Wam opowiem,
Sięga czasów, gdy rządzeniem
Zajmowali się królowie,

Gdy rycerze piękne damy
Uwalniali z wież wysokich,
A czasami patrząc w niebo
Można było ujrzeć... smoki!

Smok jest także w tej historii,
Na dodatek w głównym wątku,
Ale chyba lepiej będzie,
Jeśli zacznę od początku.

W starej chacie, powolutku
Już ku ziemi się chylącej,
Mąż i żona żyli skromnie,
Ledwo wiążąc koniec z końcem.

Mieli oni troje dzieci:
Janka, Ewę i Karola.
A poza tym chudą krowę,
Siedem kur i skrawek pola.

Nie nosili pięknych ubrań,
Czasem spać chodzili głodni,
Ale bardzo się kochali –
Nawet bracia byli zgodni.

Janek miał lat dziewiętnaście
I najstarszy był z rodzeństwa.
Mimo skromnej dość postury
Znany był ze swego męstwa,

Bowiem końcem zeszłej zimy,
W stare grabie uzbrojony,
W pojedynkę przegnał ze wsi
Stado wilków wygłodzonych.

Lecz nie zrobił tego po to,
By się chwalić takim czynem –
Myślał tylko o tym, żeby
Dom ochronić i rodzinę.

Tuż po żniwach tego roku
Wpadł do wioski jak szaleniec
Goniec z zamku królewskiego,
Z takim oto obwieszczeniem:

„Król Władysław Twardoręki
Informuje swych poddanych
O nieszczęściu jakie spadło
Na nasz kraj umiłowany.

Smok zamieszkał w jednej z jaskiń
Tuż pod szczytem Krzywej Góry
I codziennie ogniem smoczym
Atakuje zamku mury.

Król ogłasza, że śmiałkowi,
Który się pozbędzie gada
Ofiaruje złoto, ziemię
I szlachecki tytuł nada.

Ochotnicy niech się zgłoszą
W zamku u podkomorzego.
Każda wieś ma obowiązek
Wytypować choć jednego.

Nie czekajcie, aż na waszych
Domach także spłonie strzecha!”
Tutaj goniec pismo zwinął,
Pognał konia i odjechał.

A wieśniacy stali dalej,
Patrząc jeden na drugiego,
Mocno przerażeni treścią
Obwieszczenia królewskiego.

No bo jakże tutaj wybrać
Spośród siebie tego, który
Pójdzie i prawdopodobnie...
Zginie w cieniu Krzywej Góry.

Wtem na środek zgromadzenia
Wyszedł Janek wolnym krokiem
I powiedział: „Jeśli chcecie,
To ja zmierzę się ze smokiem”.

Zaraz wzięto go na ręce
I nazwano bohaterem.
Zaraz mu tobołek dano
Wypełniony chlebem, serem.

Zdążył tylko swoim bliskim
Rzec na pożegnanie słowa:
„Obiecuję wam, że wrócę”
I już traktem maszerował.

Koniec części pierwszej

© WierszykiDlaDzieci.pl | Kontakt